Czesław „Mały” Bartkowski urodził się na tyle dawno, że miał jeszcze okazję terminować w radosnym okresie jazzu beztroskiego, do którego najlepiej pasowało twierdzenie iż nie jest ważne CO, lecz JAK się gra. Ta do znudzenia powtarzana formułka jest niby dalej aktualna, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że aktualność ta zatraca stopniowo dawną ostrość. Jazz zachował wprawdzie swoją specyficzną cechę polegającą na niemożliwości wytyczenia granicy oddzielającej twórczość od wykonawstwa, ale współczesne warunki koniunkturalne i coraz silniejsza, wręcz sportowa konkurencja, powodują coraz częstsze upraszczanie pojęć na ten temat. Business muzyczny stworzył konkretny, obcy naturze muzyki jazzowej podział na bohaterskich leaderów i bezimiennych wykonawców ich idei. Jedną z broni przed anonimowością stało się dla jazzmana komponowanie. Leader-kompozytor, nobilitowany do rangi TWÓRCY podpisuje się pod całością produkcji będącej jakże często rezultatem działania kolektywnego. W ostatecznym rozliczeniu między artystami a audytorium będzie figurował już tylko on. Dlatego obecny jazz jest w większości muzyką autorską. Jam-sessions przeszły do historii.
Czesław Bartkowski jest jednym z pierwszych polskich muzyków, któremu udało się przełamać barierę nieufności w stosunku do jazzmenów niekomponujących. Zadecydowała o tym jego indywidualność; lekkość z jaką realizuje swoje pełne finezji pomysły. Jest w jego grze sympatyczna nonszalancja człowieka który nie lubi celebrowania swoich spraw. Nie ma gadulstwa ani kontemplacyjnej monotonii. Jest bogactwo barw i świadome operowanie pełną skalą dynamiki instrumentu, którego brzmienie potrafi „Mały” znakomicie dostosować do rozmaitych sytuacji. Czuje się równie swobodnie w muzyce intuicyjnej jak i w jazzie niefortunnie określanym jako konwencjonalny. Jest autentycznym, „kompletnym” perkusistą jazzowym.
Pierwsza strona płyty to jakby suita, składająca się z samodzielnych w pierwotnym zamyśle, utworów, komponujących się jednak w większą, logicznie przebiegającą całość. „Przejściówka”, „Fao” i „Druga swobodna etiuda” to improwizacje czterech wrażliwych inspirujących się nawzajem solistów. Bartkowski, Makowicz, Stańko i Szukalski pozwalają działać swojej intuicji i wyobraźni muzycznej, budując wspólnie każdą z nich w myśl całkowitej swobody twórczej. Nagrania tego typu są niepowtarzalnymi, jednorazowymi utworami muzycznymi, w których może się zdarzyć wszystko i jeżeli ich autorami są - jak w tym przypadku - jazzmeni z krwi i kości, cokolwiek się stanie, będzie to JAZZ. Solowe miniatury Bartkowskiego zbudowane są na zasadzie dialogów dwukrotnie nagranej perkusji. Każda jest rozpracowaniem innego problemu. Różnią się od siebie zarówno zastosowaniem odrębnych brzmień jak i funkcją jaką spełniają względem siebie dialogujące instrumenty. Słuchając drugiej strony płyty, możemy prześledzić sposób w jaki Bartkowski „funkcjonuje” w dużym, wymagającym dyscypliny, aparacie orkiestrowym. Intuicjonista z pierwszej strony spełnia tutaj z powodzeniem funkcję perkusisty big-bandowego - choć nie tylko do tego sprowadza się jego rola. „Good Times, Bad Times” jest utworem stawiającym perkusiście wyjątkowo wysokie wymagania. Zagęszczenie skomplikowanych figur rytmicznych wymaga perfekcji wykonawczej. „G.T.B.T.”, połączone jest z następnym utworem: „Seven For Five". Mimo iż metrum 7/4 jest od dawna dla jazzmenów chlebem powszednim, ma w sobie ten rytm coś tanecznego, co odwraca czasem naszą uwagę od warstwy melodyczno-harmonicznej, kierując ją na dosyć obsesyjną rytmikę. Skojarzenia tego typu zadecydowały o daniu „Małemu” wolnej ręki w skonstruowaniu swobodne] introdukcji, wprowadzającej następnie ostinatową figurę na której oparty jest cały utwór. Wreszcie zamykająca płytę „Kołysanka dla małych Chińczyków”. Agresywny pierwszy temat zawiera w sobie tyle napięcia rytmicznego, jest tak inspirujący, że stanowi znakomite wyprowadzenie perkusyjnej improwizacji. Ostatnia, romantyczna część skłania w tym kontekście do refleksji. Można jej nawet przypisać znaczenie symboliczne. Muzyka jest najbardziej uniwersalną i wieloznaczną formą przekazu różnych treści. Im mniej są one dosłowne, tym szlachetniejszy jej gatunek.
Wojciech Karolak
Czesław Bartkowski – Drums Dream Polskie Nagrania Muza, SX 1419 / 1976
Polish Jazz vol. 50
Tracklist:
a1a. Drums Dream (Czesław Bartkowski)
a1b. Przejściówka (Czesław Bartkowski, Tomasz Stańko)
a2a. FAO (Adam Makowicz, Czesław Bartkowski, Tomasz Stańko)
a2b. Rozmowa z dzwonem (Czesław Bartkowski)
a3. Druga swobodna etiuda (Czesław Bartkowski, Tomasz Stańko, Tomasz Szukalski)
a4. Rozmowa ze śliwką bez pestek (Czesław Bartkowski)
Personnel:
Czesław Bartkowski: drums
Adam Makowicz: Fender
Tomasz Szukalski: soprano sax
Tomasz Stańko: trumpet
b1a. Good Times, Bad Times (Wojciech Karolak)
b1b. Seven for Five (Wojciech Karolak)
b2. Kołysanka dla malutkich Chińczyków (Jan Ptaszyn Wróblewski)
Personnel:
Studio Jazzowe Polskiego Radia - Jan Ptaszyn Wróblewski: conductor
Wojciech Karolak: keyboards
Tomasz Stańko: trumpet (b2)
Nowator z kompleksem tradycji, romantyk zabłąkany we współczesności, bard fortepianu KRZYSZTOF KOMEDA należy do tych muzyków, którzy rozszerzyli istotę jazzu.
Siłą swej osobowości przekonał Komeda o potrzebie opanowania obszaru emocjonalnego, zarezerwowanego dotychczas dla wielkiej symfoniki. Rozszerzył skalę wypowiedzi w jazzie o co najmniej dwie kategorie: udramatyzowany liryzm i patos, sięgające swą siłą ekstatycznego przeżycia mistycznego, a więc o kategorie późnoromantyczne, prometejskie, skriabinowskie.
Ta nowa w jazzie estetyka wymagała nowej formy.
W miejsce statycznych, bezkierunkowych szeregów wariacyjnych, konwencjonalnie ujętych w ramki tematu Komeda wprowadził formę dramatyczną, kierunkową, której rozwój zmierza od ekspozycji do kulminacji i rozwiązania końcowego. Tę właśnie formę, nazwijmy ją z grubsza biorąc „formą łuku”, posiadają obydwa wielkie utwory Komedy zarejestrowane na płycie: „Astigmatic” i „Svantetic” (od imienia Svante Forstera, szwedzkiego poety i pisarza, przyjaciela kompozytora). Partie solowe wtopione w taki kształt utraciły beztroski charakter dotychczasowych blowing choruses, by pełnić określoną funkcję w przebiegu dramatycznym, zaś prostota architektoniczna utworu, koncentracja wokół jednej myśli formalnej (jednoczęściowość, monotematyczność) oraz znaczna swoboda improwizacji i zasada kontaktu psychicznego współgrających służą skuteczniejszej realizacji zamysłu.
Czynnik dramatyczny i architektoniczny nie określa do końca stylu Komedy. Ów specyficzny, jemu tylko właściwy „słowiański” feeling jest wynikiem przetopienia w nową jakość surowca nader różnorodnego: obok elementów współczesnej techniki kompozytorskiej (plamy brzmieniowe, klastery, struktury aleatoryczne i poliagogiczne) egzystują struktury wychodzące już z obiegu (modalizm, czy obumarła harmonika końca ubiegłego wieku), a nawet „skamieniałe”, dawno zapomniane formy należące do pramaterii dźwiękowej (jak np. proste walenie w bęben, ten obsesyjny, jednomiarowy rytm - jakże dziś świeży i odkrywczy! - lub np. niekontrolowany „krzyk” instrumentalny).
Czynnikiem scalającym te elementy jest jazzowy rytm i sound. Trzeba jednakże przynajmniej nadmienić, że zarówno strona rytmiczna jak i sonorystyczno-artykulacyjna zostały rozszerzone poza obowiązujące dotąd ramy.
Kompozycje Komedy są szkicami, których realizacja zależy od zespołu wybranych muzyków. Doborowi partnerów poświęca więc Komeda zrozumiałą uwagę.
Z pośród muzyków stale związanych z Komedą wybija się RUNE CARLSON, znakomity szwedzki perkusista, człowiek niezwykłej muzykalności, o świetnym refleksie i niebywałym wyczuleniu na jakość brzmienia. Pokrewny w sposobie gry z Anthony Williamsem różni się odeń całkowicie w szczegółach.
Drugim muzykiem związanym na stałe z Komedą jest TOMASZ STAŃKO, czołowy polski trębacz i wielka indywidualność. Gra od niedawna na flugelhornie, zyskując „szerokie”, piękne brzmienie.
Gościnnie z Komedą współpracują: GUNTER LENZ, kontrabasista zachodnioniemieckiego zespołu Alberta Mangelsdorffa, muzyk o bogatej technice i wyobraźni oraz ZBIGNIEW NAMYSŁOWSKI z Warszawy, jeden z czołowych alt-saksofonistów młodszej generacji (ur. 1939 r.), znany z występów w wielu krajach Europy, a takie USA.
Kierownik grupy, pianista KRZYSZTOF KOMEDA (ur. 27 kwietnia 1931 r.) jest muzykiem o bogatej karierze. Występuje na arenie jazzowej od roku 1956, dając się poznać publiczności wielu krajów europejskich, szczególne sukcesy odniósł w Skandynawii. Jest autorem ponad trzydziestu ilustracji muzycznych do filmów produkcji polskiej i zagranicznej (m. in. „Dwaj ludzie z szafą”, „Ssaki”, „Nóż w wodzie”, „Cul-de-sac”, wszystkie Polańskiego, a ponadto „Niewinni czarodzieje” Wajdy, „Hvad med os” i „Kattorna" (Kotki) Heniga Carlssena, z którego to filmu pochodzi drugi z utworów zarejestrowanych na płycie.