
Dobrze się stało, że wśród odwiedzających ostatnio Europę „starych mistrzów” znalazł się także William „Wild Bill” Davison. Pozwoliło to plejadzie czołowych europejskich tradycjonalistów na konfrontację tego co grają z kimś kto należy do twórców muzyki określanej jako „dixieland”, „Chicago” czy „styl condonowski” - mniejsza o definicję. Davison, który jest znany z tego, że lubi grać i nagrywać z przypadkowymi grupami (stawia jeden warunek: muszą to być dobrzy muzycy) nagrał w ostatnich latach ponad setkę płyt z Europejczykami.
Obecność Davisona jest w tych nagraniach zawsze słyszalna nawet gdy sam mistrz nie gra - inni grają z reguły najlepiej jak potrafią; dotyczy to zarówno solistów jak i całych zespołów. I tak też jest w przypadku tej płyty. Charakterystyczne brzmienie, zmienność nastrojów i precyzja „Old Timersów” zostały wyeksponowane dzięki niezawodnemu wyczuciu Davisona, który nie stara się być gwiazdą, jest partnerem. Cała płyta ma coś z nastroju jam-session. „Wild Bill” dzieli się z Henrykiem Majewskim solówkami a ich „przekomarzanie” się jest w kilku przypadkach najwyższej jazzowej marki (np. w Riverboat Shuffle). W grze „Timersów” ujawnił się bardzo specyficzny, a niestety rzadko u nas słyszany „amerykański” drive. Z Davisonem inaczej grać się nie da. Pochwalić zatem należy sekcję rytmiczną za ten swing, leadera za doskonale solówki i inteligentne aranże, Zbigniewa Konopczyńskiego za brookmeyerowskie niemal solówki w Beale Street Blues i Sugar, Guglowskiego* za smak i elegancję a „Wilda Billa” Davisona za to, że do nas zawitał a dzięki tej płycie zagości u nas w domach. Mimo swoich 74 lat jest muzykiem nadzwyczaj aktywnym. Dlaczego? Ponieważ, jak sam mówi: „Lubię grać jazz a przez całe życie robiłem to co lubię”. Bechet powiedział kiedyś: „Jazz to nie jest rodzaj muzyki, to styl życia”. I „Wild Bill” to udowadnia. W jego grze można usłyszeć jednocześnie liryzm i zadziorność, eksplozje w górnych rejestrach i gniewne „growle” w dole, ekspansywne frazowanie i melodyjność. Wszystko to składa się na obraz muzyki bardzo osobistej, stanowiącej odbicie jego niespokojnego a jednocześnie łagodnego i jakże bardzo męskiego charakteru.
Bogdan Styczyński
*) Who, 4 fuck, is Guglowski??!!
Old Timers with Wild Bill Davison
Polskie Nagrania Muza, SX 1771 / 1979
Polish Jazz vol. 57
Tracklist:
a1. Feetgety Feet (Eddie Edvards, Henry Ragas, Larry Shyelds, Nick La Rocca)
a2. I Can't Give You Anything But Love (Dorothy Fields, Jimmy McHugh)
a3. Beale Street Blues (W.C. Handy)
a4. I'm Confessin' (Al Neilburg, Doc Daugherty, Ellis Reynolds)
a5. Running Wild (Arthur Gibbs, Joe Grey, Leo Wood)
b1. China Boy (Dick Winfree, Phil Boutelje)
b2. Sugar (Edna Alexander, Maceo Pinkard, Sidney Mitchell)
b3. Riverboat Shuffle (Dick Voynow, Hoagy Carmichael, Irving Mills)
b4. Louisiana (Andy Razaf, Bob Schafer, J.C. Johnson)
Personnel:
Wild Bill Davison: cornet
Henryk Majewski: trumpet
Zbigniew Konopczyński: trombone
Janusz Kwiecień: clarinet
Ryszard Lipiec: clarinet (a5, b1)
Henryk Stefański: banjo, guitar
Tomasz Ochalski: piano
Jerzy Stawarz: double bass
Tadeusz Fedorowski: drums
Polish Radio recordings: a-5, b-1 - January 1976, others - January 1978.
Sleeve design – Marek Karewicz.
Made in Poland
Cena zł 80,-
FLACzki-tracki, photos . . 236.2 MB (3% data repair) ®



